Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Pierwszy krok

Najczęstsze pytania jakie padały:

Co kupić? Od czego zacząć? Kiedy na poważnie zacząć?

Zacznę od końca: kiedy zacząć?
Tutaj mam dla Was idealną propozycję i opiszę jeden z idealnych momentów:
Wróciliśmy ze szkoły, potem był np. trening piłki nożnej gdzie trener przeorał Was niemiłosiernie. Dodatkowo po powrocie nie było naszykowanego obiadu a mama kazała Wam posprzątać pokój. Armagedon. W końcu padliście na łóżko. Jesteście tak głodni że zjedlibyście konia z kopytami gdyby tylko chciało Wam się podnieść cztery litery by przejść dystans do kuchni. Jeśli mama wejdzie i powie, że macie wyrzucić śmieci chyba zaczniecie udawać zatrucie pokarmowe i gorączkę.

To IDEALNY moment. Ubierzcie buty i do lasu.

Dalekie samotne wędrówki będą obfitować w takie momenty. Problem w tym że łóżko niegotowe, jedzenie jeszcze się nie zrobiło, pada, jest zimno i mokro a w dodatku nie jedliśmy od wielu godzin. Nie sztuką jest zaczynać kiedy naoglądaliście się filmów, jesteście podekscytowani, wręcz podnieceni na myśl o „dziczy”. Z takim nastawienie nie starczy Wam energii na długo. Sztuką jest nauczenie się czerpania siły, a nawet radości z takich chwil kiedy wszystko jest przeciwko Wam. To z tym macie się zmierzyć. Nie ma „Pójdę dalej jak mi się zachce”. „Ooo… teraz to nie bo mnie noga boli”. Chwile w których będziecie podśpiewują zrywać się o 4 rano by przejść jak najwięcej nim słońce zacznie być nie do zniesienia nie będzie dużo. Musicie sami je tworzyć. Większość chwil będzie działać odwrotnie „Po jaką cholerę ja tak idę bez celu?”, „Ale zjadłbym teraz pizzę z podwójnym serem”, „A ja narzekałem, że mam niewygodne łóżko”. – to są pierwsze głosy Waszych przyjaciół z którymi będziecie podróżować. One same nie ucichną… będą odbierać kolejne iskry Waszej energii i przyciągać sytuacje w których łatwo zrezygnować. „Kurczę jeśli do wieczora mi nie przejdzie ten ból kostki to odpuszczę, zdrowie jest najważniejsze”.

Nie chodzi o to by ryzykować zdrowie i bezpieczeństwo. To najważniejsze – choć wbrew temu co mówią nie wyeliminujesz wszystkich zagrożeń, możesz je tylko minimalizować. Chodzi o to że takich sytuacjach z takim nastawieniem będziesz oceniał negatywnie pojawiające się możliwości. Z zapału który był kiedy oglądaliście kolejny filmik nie zostanie wiele. Nie zabierzecie wystarczająco dużo zapału, energii, chęci i motywacji ze sobą. Trzeba nauczyć się generować to w trakcie marszu, uzupełniać.

Każdy ma swoją metodę, tu ma gotowych rozwiązań. „Apacz” fascynował się przyrodą, zadziwiał go każdy nowy kwiatek i przez dwie godziny drogi analizował – Ciekawe co to było? Analizował gatunki które zna, porównywał w myślach , na to za małe, to za duże, nie ta pora roku… a godziny mijały…dla mnie to był… cholerny kwiatek.
„Sknur” analizował wszystkie swoje decyzje, problemy z ostatnich 5 wcieleń. Co mógł zrobić wtedy inaczej, a czy wtedy nie zachował się nieodpowiedni, a może mógł powiedzieć to inaczej. Czy Zosia nadal jest zła o ten rower?…

Nieważne co w sobie znajdziesz. Ale nie wymyślaj czegoś poetyckiego albo wyniosłego. Musi być prawdziwe. Jeśli wkręci Cię liczenie mrówek mijanych po drodze to tego się trzymaj. Realizm i sensowność nie mają wiele wspólnego. Kiedyś podczas chyba dwunastego dnia wędrówki wyobrażałem sobie co bym zrobił będąc spider-manem… więc … rozumiecie.

Co kupić…?

NIC ! Absolutnie NIC.

Nie zaczynajcie od kupowania czegokolwiek, bo coś ma super opinie, polecają to mistrzowie bushcraftu. Las ma tą cudowną cechę, że nie wymaga od Ciebie żadnych nakładów finansowych. Nie na początku etapu a do dalszych sami przekonacie się co kupić. To że ktoś używa takiego noża, takiego plecaka, bidonu, manierki, wojskowe, harcerskie, marketowe, od babci. TO NIEISTOTNE. Nie idziecie na wojnę, nie planujecie przedostać się za linię wroga. To las… wędrówka, spacer. Ok szykujemy się do długiego spaceru ale na początku nie kupuje się czegoś co ma mi się przydać na wyprawie za dwa lata… Każdy jest inny, ma inne potrzeby inne obawy, podatny jest na inne zagrożenia i potrzebuje innych bodźców. Na to przyjdzie czas później.
To że macie super buty wojskowe „desanty” czy drogie markowe nie mają na tym etapie żadnego znaczenia. Póki co nie umiecie jeszcze chodzić po lesie bez zbędnego męczenia się więc najlepsze i najdroższe buty niczego nie zmienią.

Od czego zacząć?

To tylko sugestia ale sugerowałbym coś takiego.

Idzie samotnie do lasu na godzinę. Zostawcie myśli o sprzęcie. To tylko godzina spaceru, jak z psem czy kolegą. Byle być samemu w lesie. Zacznijcie się z tym oswajać. Niech to się stanie miejsce w którym odpoczywacie, w którym denerwuje Was jak ktoś podchodzi o gada. Z czasem pewniej będziecie się czuć właśnie sami a nie „lepiej żeby ktoś był w pobliżu bo jak coś się stanie…”

Najczęstszy błąd to pośpiech… pytania typu… ile chodzić na godzinę dwa dni? tydzień potem na dwie na pięć? Spokojnie to nie nauka ścisła. Wbrew temu co myślicie i jaki macie zapał tylko pierwsze wypady będą takie chętne. Zaczną pojawiać się zdarzenia losowe które będą uniemożliwiać wyjście, coś w domu, spotkanie ze znajomymi, lekcje, rodzinne obowiązki. Kiedy nagle zostaną Wam dwie godziny wolnego okaże się że może… ten… w sumie to bym poszedł… ale … kurcze… może jutro?

Systematyczność to podstawa. Nie chodzi o to by stawiać życie na głowie i chodzić każdego dnia. Chodzi o to by to wyjście kojarzyło się z odskocznią, czymś pozytywnym, chętnie realizowanym. By doprowadzić do etapu że pójście do lasu i spędzenie czasu w samotności będzie na równi z wyjściem na piwo…
Podkreślę teraz, że nie chodzi o to byście ZAWSZE chodzili sami. Nie ma problemu jeśli chce z Wami iść kolega, koleżanka, itd. Chodzenie samemu oswaja Was z lasem i samotnością w lesie. Chodzenie z kimś oswaja Was z lasem jako miejscem.
I wbrew temu co myślicie stawiam ze ponad połowa nie przetrwa roku. Dorastacie w czasach oferujących tyle atrakcji, bodźców, ogromu informacji… bądźmy szczerzy… godzina bez telefonu dla kilku z Was to już wyzwanie… a jeszcze w lesie, latem gorąco, komary, pada, mokro, błoto… ale trzymamy kciuki.

Zwiększanie ilości czasu przyjdzie automatycznie. Kiedy pojawi się myśl „nie chce mi się wracać do miasta”. Stopniowo można zakładać sobie pewne większe wypady… w sobotę idę na 5 godzin. Tutaj zaczyna się drugi etap dotyczący ekwipunku.
Kiedy pójdziecie na dłużej zaczniecie sami analizować czego Wam naprawdę brakuje, co by Wam się przydało. Nie po obejrzeniu reklam z kolorowymi produktami, od tego musicie mieć wolną głowę. Będąc w lesie dłużej pojawi się coś w stylu. Mogłem zabrać więcej wody. Ok czyli potrzebuję min 2litry wody. Na początku kupcie zwykłą wodę niegazowaną w zwykłej butelce. Nie kupujcie od razu specjalistycznego bidonu. Noszenie butelki w ręku okaże się pewnie męczące więc przydałby się jakiś mały plecak, torba? Nieważne co mówią inni, ważne co wolicie nosić. Na początek weźcie stary plecak szkolny, jakiś może z treningów cokolwiek co nie generuje kosztów. Ma się do niego zmieścić tylko butelka. Myślenie typu: kupię sobie 40L to od razu będę miał na przyszłość jest moim zdaniem niedobre. Wykorzystaj to co masz, popełnij kilka razy błędy by mieć dość informacji przed podjęciem decyzji. Nie opieraj się na opiniach innych.
Z czasem pomyślisz że może przyda się jakaś zwykła za 10zł przeciw deszczówka którą zwiniesz obok butelki. Może jakiś kocyk? Może przy dłuższym spacerze spodnie zaczną Cię ocierać, majtki w pachwinie. Nie ignoruj małych symptomów. Są najważniejsze. Jeśli podczas 10 dniowego wypadu nie będziesz miał czegoś co przyda Ci się raz przeżyjesz. Jeśli przy każdym kroku coś będzie Cię ocierać będąc tylko… dokuczliwe, to w połowie będziesz miał krwawiącą ranę. Nieistotne co wolą inni, ważne co będzie dobre dla Ciebie. Chodzić boso, bez skarpetek, w skarpetkach, długich krótkich, zwykłych bawełnianych, onucach… nieważne co mówią, co oddycha a co nie, co przepuszcza wodę a co paruje, co się lepiej suszy ale co lepiej znosi chłód… przekonasz się o tym. Trenując wcześniej mim wyjdziesz na pierwszą dłuższą wędrówkę będziesz wiedział więcej o swoim organizmie i potrzebnych ekwipunku niż po oglądaniu setek godzin materiałów.

Mało tego. Jeśli odpuścisz sobie na tym etapie oglądanie reklam sprzętu po dłuższym czasie, kiedy sam złożysz swój ekwipunek zdziwisz się jak bardzo odbiega on od tego co sugerują i zalecają inni. I wtedy możesz porównywać analizować. Nie zastanawiaj się co powinieneś mieć w plecaku, pod ręką, przy pasku, w kieszeni. Co jest podstawą a co nie. NIE MA czegoś takiego jak coś co być musi, ani czegoś co być nie może. Nie w warunkach polskich. To Ty będziesz to dźwigał 10,20,30 dni nie Pan z reklamy, youtuba czy innego źródła.

Kult noża…

Panuje jakaś dziwna moda na stawianie noża jako jednego z ważniejszych elementów ekwipunku. O ile w sytuacji … awaryjnej, surivivalowej, rozbicia się na bezludnej wyspie, przetrwaniu po uderzeniu komety lub ataku zombie ma to swoje plusy o tyle w sytuacji obecnej… postawiłbym ten element gdzieś w drugiej lub trzeciej grupie.

W tym miejscu dokonajmy ponownie pewnego wyjaśnienia. Nie mówimy o uprawianiu Bushcraftu i Survivalu. Mówimy o wędrówkach z plecakiem. To bardzo ważne by nie obrażać ludzi zajmujących się tymi zagadnieniami. Są kosmiczne różnice pomiędzy pójściem do lasu i przebywaniem tydzień w jednym miejscu a przechodzeniem kilkudziesięciu kilometrów dziennie. Naszym celem jest pokonanie określonej trasy. Nie wykazanie się określonymi umiejętnościami.

W moich przygodach nóż był narzędziem wygody. W większości przypadków można go zastąpić na kilka sposobów. Nie chcę tutaj negować sensowności posiadania noża na wędrówce ale przestrzegam przed przypisywaniem mu nadnaturalnej mocy. Pewnie że jeśli nie mamy chleba krojonego , dzielimy pomidora, chcemy przeciąć żyłkę, sznurek itp. będzie przydatny. Czyli reasumując przyda nam się głównie przy posiłkach. Czy on będzie taki czy inny… ok są pewne różnice lecz nie wiem czy jakakolwiek z nich lub jej brak wyeliminuje nas z dalszej wędrówki. Jedną z pierwszych wędrówek 5 dniową odbyłem ze starym nożem kuchennym który dała mi mama bo i tak go nie używa.

Noszenie noża przy pasku… to kiepski pomysł. Po pierwsze nie wiem po co? – idąc przez las chcesz coś naciąć? przeciąć? – z zachowaniem szacunku dla grzybiarzy ;).
Słyszałem opinię o tradycjach, harcerze, żołnierze etc. Jedna uwaga… oni chodzą w grupach. Dla starszych harcerzy to część ubioru, dla żołnierzy zupełnie inne przeznaczenie. I bez noża będą sytuacje stresujące i dodatkowa prowokacja nie jest potrzebna. Przechodząc przez miasto lub wioskę np. w piątek wieczorem możecie spotkać wesołych miejscowych piechurów wracających z wodopoju którzy lubią sobie pożartować np. ” Ty patrz , co za Rambo się uważasz?”.
Nóż raczej nie przyda się Wam do obrony. Ani w lesie ani w mieście. Zapomnijcie o filmach w których człowiek uzbrojony w nóż broni się przed watahą wilków albo oprawia zabitego niedźwiedzia. To science-fiction z nastawieniem na fiction. Przypomnij sobie ile raz wystraszyłeś się kundelkowatego pieska wyskakującego z bramy który skakał Ci do najwyżej do kolan i powiedz do lustra szczerze, że Cię to nie wzruszyło i od początku do końca panowałeś nad sytuację. Pomijając nikłą szansę takiego zdarzenia atak nożem to desperacja.

Pozostaje pytanie więc pytanie czemu pod ręką trzymać akurat nóż? Może zostawić miejsce by wieczorem przyczepić latarkę, może bidon, jakiś bandaż, gwizdek alarmowy, mapę, notes lub mnóstwo innych rzeczy których możesz potrzebować na szybko.

A wracając do psów i obrony. Mnie np. bardzo sprawdzał się kij. Lekki lecz wytrzymały o który czasami się podpierałem a kilkukrotnie zasłoniłem się stawiając go przed nogą gdy jakiś wiejski pies wyskoczył z bramy. Nie chodzi o to że chciałem go okładać tym kijem 🙂 po prostu spełnił swoje zadanie trzymany przed nogą nim minęło pierwsze oszczekiwanie obcego. Przydawał się przy suszeniu prania, podpierania namiotu, suszeniu ubrań a nawet trzymania na karku i opieraniu rąk by przez chwilę zmienić krążenie rąk i wyprostować kark. Ale to akurat mnie i nie zawsze. Za Gandalfa się nie uważałem 😉

17 402 komentarze

  1. Drobny
    Drobny 30 grudnia 2020

    Fajnie, że udało Wam się to w końcu poskładać i wrzucić, dzieciaki będą miały frajdę 😉
    PS…ale z tym SPIDER-MAN nie opowiadałeś ;D

  2. Консультация и лечение психотерапевта
    (психолога) Консультация у психолога
    Консультация Психолога –
    Профессиональная поддержка.
    Консультация по Skype. Консультация у психолога.

    Психолог Онлайн. Сімейні консультації.

    Консультация психолога онлайн.

  3. Расстановки
    Расстановки 25 września 2021

    Системные перестановки. Расстановки Системные-расстановки.

    Системные расстановки. Расстановки.
    Метод семейных расстановок по Берту Хеллингеру.
    Bert Hellinger.

  4. Kimhes
    Kimhes 2 października 2021

    [url=https://sildenafilebuy.com/]where can you buy viagra over the counter uk[/url]

  5. Anthonymaibe
    Anthonymaibe 8 października 2021

    what are the price of viagra at walmart viagra au canada – viagra without prescriptions